Poprzeczka wysoko - Agnieszka Bukowczyk

Ewelina Bielarz

Od trzech lat trenuje skok wzwyż w WKS Wawel Kraków i jest doskonałym przykładem na to, że można i trzeba rozwijać swoje zainteresowania, a praca i wytrwałość mogą przynieść niesamowite efekty.


Sułkowice.info: Gdzie pierwszy raz skoczyłaś wzwyż?

Agnieszka Bukowczyk: Na zajęciach WF w gimnazjum. Najczęściej graliśmy w piłkę ręczną, ale zdarzyło się dwa razy że pani Celinka urozmaiciła nam lekcje.

S.i.: Jakie były twoje wrażenia? Co sprawiło, że zaczęłaś się interesować tą dziedziną lekkiej atletyki?

A.B.: W tych pierwszych skokach od razu ustanowiłam rekord szkoły i od tej chwili zaczęłam stawiać sobie coraz wyżej poprzeczkę i ustalać sobie kolejną granice do pokonania. Następnymi wysokościami do pobicia były wyniki moich koleżanek z zawodów. Zajęło mi to rok, nie tylko dorównanie im ale i stanie się lepszą. W tym momencie moją granicą jest wysokość 178cm, jest to minimum do mistrzostw świata juniorów młodszych.

S.i.: Jak zostałaś zawodniczką klubu sportowego? Czy to była twoja inicjatywa czy ktoś ci to polecił?

A.B.: Po ustanowieniu tego rekordu szkoły poszukałam w internecie klubów, w których trenowany jest skok wzwyż i znalazłam klub WKS Wawel Kraków. Okazało się, że jest to klub otwarty na każdego. Przy wstępowaniu do klubu nie było żadnych wymagań, więc się zapisałam. Po kilku spotkaniach pojechałam na obóz, gdzie pierwszy raz spotkałam swojego trenera, z którym obecnie pracuję już prawie 3 lata.

S.i.: Czy od wstąpienia do klubu zmieniło się twoje życie np. rozplanowanie zajęć w tygodniu, czy poznałaś lepiej miasto?

A.B.: Zmieniło się bardzo. W gimnazjum jeździłam 2 razy w tygodniu do Krakowa i musiałam połączyć to z nauką, ale największą zmianę poczułam w kontaktach z rówieśnikami, którym musiałam odmawiać różnych spotkań, np. ognisk itp.
A Krakowa nie znałam wcale, od początku czułam różnice między takim dużym miastem a spokojnymi Sułkowicami. Obecnie oswoiłam się i np. wchodząc do tramwaju już nie mówię głośno „dzień dobry”;)

S.i.: Mówisz o koleżankach z Sułkowic. A jak nowi znajomi z klubu? Czy pojawili się jacyś?

A.B.: Szybko nawiązałam znajomości i w czasie odpoczynków na treningach rozmawialiśmy dużo. Ale dopiero w liceum nawiązałam większe przyjaźnie i teraz więcej wolnego czasu spędzam w Krakowie niż w Sułkowicach. Gdybym nie była w klubie to pewnie poszłabym do tutejszego Liceum. Ominęłyby mnie fajne imprezy, częste wypady do kina, więcej osób do poznania. A bez jeżdżenia na zawody nie zwiedziłabym tak Polski.

fot.: Ewelina Bielarz   kliknij w zdjęcie aby powiększyć

S.i.: Jakie zawody wspominasz i dlaczego?

A.B.: Mistrzostwa Polski Juniorów Młodszych w Bydgoszczy.
Na tych zawodach mimo że rywalizowałam z dwoma starszymi i bardziej utytułowanymi zawodniczkami, to osiągnęłam najlepszy wynik i dostałam się do kadry Polski. Tak rozpoczęło się moje zwiedzanie świata. Niedawno wróciłam z Cypru i niedługo następne wyjazdy zagraniczne a wraz z nimi nie tylko rywalizacja ale i przyjemności: na Cyprze nie chciało mi się nawet wybierać nad morze, chociaż miałam do niego 300 metrów, bo baseny były w ogródku.

S.i.: Co dalej?

A.B.: Po liceum chcę iść na AWF i równolegle rozwijać karierę sportową.
Podziwiam innych sportowców np. Blanke Vlasic - jej osoba zachęca mnie nie tylko do myślenia o karierze sportowej, ale też o polepszaniu takich szczegółów jak koncentracja i technika .

S.i.: Co to znaczy „ładna technika” albo „ładny skok”? Przeciętnemu widzowi telewizyjnemu wydaje się, że chodzi tylko o wysokość.

A.B.: Różnice mogą być na wszystkich etapach skoku: w rozbiegu, odbiciu i przelocie. Na przykład są dziewczyny, które biegną wolno albo zgarbione. Chodzi też o to, żeby biec po linii, odbić się zdecydowanie z jednej nogi i utrzymać przelot (nie opuszczać bioder, być wygiętym nad poprzeczka tak jakby się robiło mostek w powietrzu).

S.i.: Co jest najtrudniejsze w skakaniu wzwyż?

A.B.: Jedni boją się wysokości, drudzy nie radzą sobie z wybiciem, ponieważ nie wyrzucają rąk w górę i nie ciągnie ich wyżej niż by mogło. Ja ostatnio starałam się poprawić szybkość na rozbiegu. W tym celu biegałam na czas 60-tki na treningach. Tak ogólnie nie lubię skakać na hali, bo na świeżym powietrzu lepiej mi idzie.

 

Mon, 05/18/2009 - 13:25