Portal kulturalno-społeczno-informacyjny gminy Sułkowice i okolic |
|
|
Miecz na kowadle
S.i.: Tradycje kowalskie w Twojej rodzinie sięgają kilku pokoleń wstecz... S.B.: Tak. Pradziadek był kowalem, dziadek i Tata mój również. W tamtych czasach kowale robili gwoździe, okucia do drzwi i sprzętów gospodarskich, wozy - łącznie z kołami, podkuwali konie.
S.i.: Zamówienia na wyroby płatnerskie, to taka nietypowa branża, skąd się biorą? Pewnie z polecenia. Jeden rycerz drugiemu ;) S.B.: Z polecenia też, ale najczęściej klienci dowiadują się o mnie ze strony internetowej. To był strzał w dziesiątkę.
S.B.: Zwykle miecz wykonuję około 5 dni, ale już szabla z pochwą to są 3 tygodnie. Wykonanie pochwy zajmuje prawie tyle samo czasu co ostrza z głownią. Zależy też jak zdobna ma być broń. S.i.: Jakich używasz materiałów? Czy to są specjalne rodzaje stali? S.B.: Tak. Są to płaskowniki bardzo dobrej jakości z hut, albo wykorzystuję stal z resorów samochodów ciężarowych. Broń z tego materiału z powodzeniem nadaje do walki.
S.B.: Ja nie rozróżniam - mój miecz można ściągnąć ze ściany i jechać na turniej. Większość moich Klientów to są jednak kolekcjonerzy, którzy chcą udekorować bronią wnętrza swoich domów. Bractwa kurkowe - dla nich wykonuję broń paradną. Muzea zamawiają repliki uzbrojenia historycznego, przywożą konkretny wzór do skopiowania.
S.i.: A co jeśli ktoś zażyczy sobie broń, która wygląda na oryginalną, pochodzącą ze średniowiecza? Wtedy trzeba nowy wyrób „postarzyć” ... Macie swoje sposoby na takie patynowanie? S.i.: Jaką broń najbardziej lubisz robić? S.B.: Miecz jednoręczny - najbardziej popularny i noże myśliwskie, unikaty wg gustu klienta. S.i.: Dziękuję Ci za wywiad. Chcemy promować ludzi, którzy potrafili połączyć swoją pasję z życiem zawodowym. To wpływa dobrze na człowieka i efekty jego pracy. Powodzenia.
Mon, 02/09/2009 - 14:17
|
|